poniedziałek, 18 grudnia 2017

Wigilia oddziałowa

Witajcie Kochani! Kilka dni temu spędziłam miło czas z ludźmi z pracy. W piątek byłam na wigilii oddziałowej, którą organizowało szefostwo mojego oddziału. Kiedy się zbliżał dzień imprezy wcale mi się tak nie chciało iść, ale po rozmowie z moim mężem podjęłam decyzję, że jednak tam pójdę. Zawiózł mnie mąż. Oczywiście również mnie odebrał heh. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się, że aż tak fajnie będzie. Spędziłam z koleżankami z pracy jakieś trzy czy cztery godziny. Po imprezie doszłam do wniosku, że fajnie jest od czasu do czasu spędzić trochę czasu z ludźmi z pracy poza miejscem zatrudnienia. Wcale nie żałuje, że poszłam na tę wigilię. 
Kolejny wpis już wkrótce.
Pozdrawiam. 

niedziela, 10 grudnia 2017

Nadchodzi cudny czas świąt Bożego Narodzenia

Witajcie Kochani!!! Jeszcze kilka dni i będziemy świętować kolejny Boże Narodzenie... Każdy oczywiście na swój sposób. Tak jak wcześniej napisałam dla mnie te święta będą wyjątkowe... Jak doskonale wiecie powiększyła mi się rodzina - o kilka osób... Będą to moje pierwsze święta w innym miejscu niż mój dom rodzinny. Pierwsze święta jako mężatka... Spędzę te święta z Teściami i moim Mężem. Oczywiście do mojego domu rodzinnego też zawitamy. Będą one dość specyficzne dla mnie bo pierwsze w "tym stanie"... Z czasem z kolejnymi świętami będzie mi łatwiej... Wszystkie święta w moim życiu spędzałam przy Mamusi... a tu nagle taka odmiana... Na pewno będą cudowne jak zawsze... Blask choinki, dźwięki śpiewanych kolęd, odgłos rozmów w rodzinnym gronie... dla mnie to magia, która zawsze porusza mnie za serce... Uwielbiam ten czas... Cudowny, grudniowy, świąteczny czas... Oby tylko śnieg dopisał... Cudo.
Kolejny wpis już wkrótce...
Pozdrawiam.   

Mikołajki i po Mikołajkach...

Witajcie Kochani!!! Byliście grzeczni??? Otrzymaliście jakiś prezent od Mikołaja??? Do mnie święty Mikołaj przyszedł, ale nie będę Wam zdradzać co dostałam bo to za bardzo osobista rzecz, którą powinno się zdradzać. Jestem miło zaskoczona tym... Troszkę zawirowań w tym tygodniu miałam, więc dlatego pisze dopiero teraz... Jestem już w takim wieku, że dla mnie 6 grudnia nie jest jakimś specjalnym dniem... Wyrosłam już z prezentów... Aczkolwiek miło jest dostać prezent od Mikołaja... Osobiście czekam na święta Bożego Narodzenia... Dla mnie te święta będą inne... 
Kolejny wpis już wkrótce... 
Pozdrawiam. 

poniedziałek, 27 listopada 2017

Spotkania weekendowe

Witajcie Kochani!!! Miniony weekend obfitował w cudowne spotkania... W sobotę przyjechała do mnie i do Pawła moja serdeczna koleżanka Marzena... Od naszego wesela nie widziałyśmy się... Spotkanie było naprawdę cudowne - nie mogłyśmy się nagadać. Buzie się Nam nie zamykały. Byłam bardzo zadowolona ponieważ nawet mój Paweł złapał doby kontakt z Adamem - chłopakiem Marzeny, właściwie to narzeczonym.. Mój brat też był z nami. Było fantastycznie. Oby wszystkie nasze spotkania tak wyglądały jak to sobotnie :) 
Natomiast w niedzielę, po obiedzie do teściów przyjechali goście. Zeszliśmy do Nich. Mieliśmy chwilkę posiedzieć i iść do siebie. No ale troszkę nam się wizyta "na dole" przedłużyła. Szczerze to bardzo fajnie od czasu do czasu spędzić troszkę więcej czasu z teściami hehe... Oglądaliśmy konkurs skoków narciarskich w Kussamo... Było dość ciekawie... Wieczorkiem, tak przed dobranocką wróciliśmy do siebie i spędzaliśmy czas tylko we dwójkę... 
Jak dla mnie weekend był straszliwie udany. Całkiem dobrze zakończyłam swój tydzień. Oby od dzisiaj szybko nastąpił kolejny weekend. 
Kolejny wpis już wkrótce.
ps. Zabieram się za lekturę, która się do mnie uśmiecha leżąc na biurku.
Pozdrawiam.  

piątek, 24 listopada 2017

Nareszcie!

Witajcie Kochani! Miałam ten wpis napisać wczoraj ale jakoś zajęłam się czymś innym i cały dzień zleciał. Ale wreszcie zrobiłam coś dla siebie. Zebrałam się w sobie i zrobiłam sobie paznokcie - sama, samiusieńka... Hehe Udało mi się. Postanowiłam, że będę sobie sama robić paznokcie bo mam sprzęt i lakiery więc czemu nie...
Wczoraj spędziłam miły wieczór z moim mężem... Z resztą, każdy spędzona z Nim minuta, godzina jest mega cudowna. Nie będę tutaj słodzić o moim życiu małżeńskim... Zmykam zająć się domem, trzeba w końcu posprzątać hehe
Kolejny wpis już wkrótce.
Pozdrawiam. 

środa, 22 listopada 2017

Przeczytane: George R.R. Martin "Gra o tron"

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie. Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego, Smoczego króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam. Tron objął Robert - najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron...
Udało się, dokonać niemożliwego dla niektórych. Przeczytałam pierwszy ton sagi pt "Pieśń Ludi i Ognia". Źle zrobiłam, ponieważ najpierw obejrzałam serial, na podstawie właśnie tych książek... A nie powinnam. Powinnam w pierwszej kolejności przeczytać książki, ale cóż, stało się. Dla mnie ta część była bardzo super. Uwielbiam tego typu opowieści. Spodziewałam się, że mnie wciągnie ale że nie aż tak... Czytałam tę książkę prawie bez przerwy. Z chęcią chciałabym się znaleźć w niej... Z każdym zdaniem, które czytałam jakby zagłębiałam się w tę opowieść i pragnęłam więcej i więcej... Według mnie godna polecenia powieść. Więcej nie będę zdradzać.
Kolejny wpis już wkrótce.
Pozdrawiam. 

wtorek, 21 listopada 2017

Zima nadciąga wielkimi stopami...

Witajcie Kochani! Wczoraj kiedy się obudziłam, zastałam za oknem bardzo ciekawy widok - zima przyszła. Byłam bardzo zszokowana, choć wiedziałam, że zima nadejdzie nieunikniona. Szczerze powiem, nie lubię zimy, ale cóż... Zimno, ponuro i mroźno - kto lubi taką pogodę? No ale jest nieunikniona... Mój mąż nie lubi odśnieżać chodnika... Miejmy nadzieje, że nadchodząca zima będzie łagodna ale zarazem mroźna... Wczoraj rano wyjeżdżałam do lekarza na kontrolę. Na chodniku przed domem mamy wyłożoną kostkę... Wiecie jak ślisko było. Koła mi zabuksowały, nie lubię tego bo zaraz wpadam w lekką panikę. Na mieście paraliż, niemiłosierne korki... Ludzie zobaczyli pierwszy śnieg i się wystraszyli... Ale prawdę mówiąc ich wina bo wielu kierowców jeszcze nie zmieniło opon na zimowe... Na szczęście mój kochany mąż zrobił to już prawie miesiąc temu, jak pierwsze zimne dni przyszły... Jedynie plus zimy jest taki, że jest śnieg - uwielbiam widok zaśnieżonych drzew... Cudnie to wygląda...
Kolejny wpis już wkrótce.
Pozdrawiam.