wtorek, 28 stycznia 2014

Polski Mundial w Piłce Siatkowej...

Witajcie Kochani! Wiecie, że jestem zapalonym kibicem siatkówki, więc pewnie spodziewaliście się, że napisze o siatkówce. Na pewno wiecie, że Polska będzie organizatowwem tegorocznego Mundialu w siatkówce. Impreza się odbędzie się w dniach 30 sierpnia - 21 września 2014 w siedmiu miastach - Katowice, Wrocław, Gdańsk, Bydgoszcz, Kraków, Łódź i Warszawa. Na Stadionie Narodowym w Warszawie odbędzie sie uroczyste rozpoczęcie Mistrzostw Świata. Wczoraj w Sali Kongresowej Pałacu Kultury w Warszawie odbyło sie losowanie grup... Niesamowite wydarzenie. Do Mundialu przystąpi 24 drużyny... Rozegrane zostaną 103 mecze... Niezapomniane wydarzenie... Może teraz przedstawie jak ukazują się grupy - jest ich 4 po 6 drużyn. Do kolejnej fazy zakwalifikują sie po 4 drużyny z każdej grupy. Bedzie ciekawie. Już sie doczekać nie moge. A jeszcze bym zapomniała, nie wszystkie drużyny się jeszcze zakwalifikowały. Oznaczenie CAVB - Kraje Afrykańskie, NORCECA - Kraje Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów.A grupy są mianowicie takie:
GRUPA A: Wrocław
1.Polska
2.Argentyna
3.Serbia
4.Australia
5.CAVB 3
6.Wenezuela

GRUPA B: Katowice
1.Brazylia
2.NORCECA 2
3.Niemcy
4.CAVB 1
5.Korea Południowa
6.Finlandia

GRUPA C: Gdańsk
1.Rosja
2.Bułgaria
3.NORCECA 3
4.CAVB 2
5.Chiny
6.NORCECA 5

GRUPA D: Kraków
1. Włochy
2.NORCECA 1
3.Iran
4. Francja
5. NORCECA 4
6. Belgia

Ciekawostką jest to, że Polska wychodząc z grupy napotka na swojej drodze którąś drużyne z grupy D... Ciekawa rywalizacja będzie. W kolejnych wpisach przybliżę Wam każdą z reprezentacji grających w Mistrostwach Świata w Polsce. Jak sami się domyślacie zaczniemy od Polskiej Grupy no i oczywiście od Naszej Złotej Reprezentacji... Już wkrótce. Pozdrawiam :)

niedziela, 19 stycznia 2014

Krwawa impreza...


Witajcie Kochani;* To juz kolejny wpis dzisiajszego dnia. Obiecałam, że nadrobię ten czas kiedy mnie nie było tutaj... W piątek po zdanych egzaminach, wieczorkiem - razem z rodzicami poszłam na imprezę do Znajomych :) Może to dla Was dziwne, że poszłam z rodzicami, ale Wtajemniczeni wiedzą że moi Rodzice są bardzo rozrywkowymi ludźmi. Na samym początku imprezy skupiłam się bardziej na meczu piłki ręcznej - ja zapalony kibic, nie pozwolę sobie przegapić meczu. Kiedy Polska wygrała, spokojnie mogłam zająć się zabawą... Rozmawialiśmy, śmialiśmy sie i wygłupialiśmy. Było bardzo fajnie:) Po tak stresujących dniach, po zdanych egzaminach miłe odstresowanie i zajebiście spędzony czas... Zabawa sie rozkręcała, więc i tańce sie pojawiły. Wszyscy się świetnie bawili. Kiedy tańczyłam ze znajomym, właściwie piosenka sie już kończyła. Niespodziewanie, obracając się, przez przypadek dostałam z łokcia w nos od żony znajomego... Niestety, jak to w takich przypadkach zalałam sie krwią... Na szczęście nic poważnego się nie stało... Zatamowałam krew i wszyscy wrociliśmy do zabawy. Wszystko się dobrze skończyło. Na następny dzień, a właściwie do dzisiajszego dnia trochę mnie boli nos, ale pomijając ten incydent zabawa byłą super...

Napięty tydzień zakończony sukcesem...

Witajcie ponownie Kochani :) Chciałabym się Wam pochwalić, a i opowiedzieć... W ostatnim czasie, miałam napięty grafik jeśli chodzi o szkołę i zaliczenia... W tym tygodniu miałam aż pięć egzaminów w ciągu trzech dni... Grono pedagogiczne tragicznie rozwiązali egzaminy... Z dziewczynami miałyśmy troszke pretensji ale no cóż zrobić. Trzeba było zaliczyć. Najgorsze było to, że każdy egzamin miałyś z przedmiotu, który w ogole praktycznie się niczym nie wiązał z następnym... Strasznie sie stresowałyśmy, ale na szczęście wszystko zakończyło sie pomyślnie i Wszystkie zaliczyłyśmy egzaminy. W piątek przed ostatnim egzaminem byłyśmy tak wyczerpane i psychicznie i fizycznie, że nie da sie tego opisać. Miałyśmy dość. Postanowiłam, że przez przerwę "ferie" nie będę zaglądać do zeszytów... Na pewno przez kilka dni będę psychicznie odpoczywać, a potem to sie zobaczy co będzie... Na pewno wróce do swoich hobby - czytania książek i wyklejania... Zobaczymy jakie efekty to przyniesie... Kolejny wpis juz niedługo :)

Szczęśliwy skok w Nowy Rok...

Witajcie Kochani ;) Przepraszam, że nie odzywałam się przez ten czas od Nowego Roku, ale miałam tak napięty grafik i w pracy i w szkole, że jak wracałam do domu nic mi się nie chciało. Jeszcze raz przepraszam. Obiecuje, że nadrobie tę moją nieobecność tutaj. A jak wpis ma być o skoku w nowy rok, to nie narzeka. Nowy 2014 rok zaczął się bardzo obiecująco... Oby tak dalej. Wieczór i noc sylwestrową spędziłam w domku ze znajomymi i rodzicami. Było naprawdę wyśmienicie. Bawiliśmy się całą noc. Nogi słusznie bolały na drugi dzień. Niestety początek roku miałam nie ciekawy, z tego względu, że pierwszy dzień roku przeleżałam cały dzień w łóżku za sprawą zimnego krokieta... Ale to sie wytnie. Nie będę przedłużać tego wpisu ponieważ mam jeszcze kilka informacji do przekazania... W następnych wpisach je znajdziecie...

piątek, 20 grudnia 2013

Brakujący element....

Wiajcie ponownie Kochani :) Muszę Wam się przyznać, że czegoś mi w moim życiu brakuje... Długo się nad tym zastanawiałam i wiem już chyba czego mi brakuje w moim kolorowym życiu... Pamiętam jak byłam młodsza kolezanka ze szkolnej ławy zaraziła mnie pisaniem pamiętnika... Mam ich w domu kilka (pamiętników). Zostawiłam sobie je na pamiąkę. Mam je w różnych miejscach w moim pokoju. Jak to z pamiętnikami nikt ich nie czytał. Oprócz mnie nikt nie wie co się w nich znajduje... A sporo tego jest. Znajdują sie tam informacje smutne, wesołe, kłopotliwe... Nawet w niektórych ja sama nie wiem co sie znajduje. Dawno do nich nie zaglądałam. Ale dzisiaj moje przemyślenia osiągnęły apogeum i zdecydowałam się założyć znów pamiętnik... Oczywiście na blogu też będę opisywać różne sytucje ale pamiętnik będzie przyjmował moje osobiste przeżycia... A co Wy sądzicie na ten temat????

Niespodziewanie cudownie spędzony wieczór...

Hej Kochani :) Wczoraj miałam niezłą przygodę. Byłam umówiona z Kolegą... Prawdę mówiąc (nie obraź się, bo wiem, że czytasz to co napiszę) miałam do wyboru albo spotkanie albo pomoc mamie w porządkach przedświątecznych... Na szczęście wybrałam spotkanie. Pomyślałam sobie co będę siedzieć w domu i nudzić się jak moge spędzić miło czas na rozmowie i "pogaduchach"...
Nie spodziewałam się, że aż tak dobrze spędzimy razem czas. Zaskoczyło mnie, że możemy porozmawiać na każdy temat i się ze sobą nie nudzimy... Usta Nam się nie zamykały... Moglibyśmy gadać godzinami i nie zabrakłoby Nam tematów do rozmów. Poruszyliśmy politykę, motoryzację, historię, wyrażaliśmy opinię o różnorodnych filmach, książki, pisarze... Na prawdę wszystkiego się mogłam spodziewać, ale nie tego, że tak otwarcie ze sobą będziemy rozmawiać. Wspominając Nasze wczorajsze spotkanie, mam nadzieje, że będzie takich spotkań więcej - może nawet w większym gronie... Moglibyśmy porównać swoje opinie, co Ty na to??? Pozdrawiem Cię cieplutko i liczę na miłe słowa.
ps.
Kolejny wpis już wkrótce.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Nierozerwalna nić

Witajcie Kochani ;) Mam pewną opowieść w głowie... Jakoś nie daje mi spokoju... Troszkę pojadę po historii. Może sie zdarzyła taka historia, nie wiem, ale z pewnością. A z pewnościa każdy z nas przeżył taką historię w swoim życiu, nie koniecznie tak drastyczną, ale jednak. A więc zaczynajmy...

Był rok 1941... Trwała II wojna światowa... Dwa lata wcześniej Hitler zaatakował Polskę. W pewnej wsi we wschodnich kresach Rzeczpospolitej mieszkała pewna dziewczyna. Na imie miała Rozalia. Miała 17 lat. Pracowała w gospodarstwie rodziców, ale nie znosiła tego. Marzyła o życiu w mieście, bez większych obowiązków, nie tak jak na wsi. Po osiągnięciu pełnoletności Rozalia wyjechała po kryjomu, nie mówiąc rodzicom, do miasta... Była szczęśliwa, wreszcie wyrwała się tam, gdzie chciała. Pewnego dnia gdy szła do sklepu po zakupy, przez główną ulicę miasta szła defilada żołnierzy... Byli to żołnierze radzieccy. Rozalia zwróciła uwagę na pewnego przystojnego żołnierza, który ukratkiem odłączył się od szeregu pozostałych. Również zwrócił uwagę na Różyczkę... Widział jak dziewczyna wchodzi do sklepu. Po chwili wszedł on sam. Kiedy oboje wyszli ze sklepu, zaczęli ze sobą rozmawiać. Żołnierz miał na imię Władysław... Był Polakiem. Aby uniknąć nędzy i biedy zaciągnął sie do wojska radzieckiego. Służył w nim już ponad dwa lata. Miał 20 lat. Żołnierz odprowadził Rozalkę pod kamienicę, w której mieszkała od jakiegos miesiąca... Gdy się rozstali oboje byli zadowoleni z nowej znajomości. Rozalia nie mogła przestać o żołnierzu, podobnie miał Władek. Na szczęście Jego Brygada stacjonowała w mieście... Władek z Rozalką widywali się prawie codziennie. Zakochali się w sobie. Świata poza sobą nie widzieli. Ich związek trwał prawie pół roku. Był piekny letni dzień... Zakochani mieli sie spotkać wieczorem, kiedy już się ściemni. Władek martwił sie o Rozalię. Gdyby Jego dowódcy dowiedzieliby się, że Rozalka spotyka się z żołnierzem radzieckim, zesłaliby ją na Sybir do łagru i nigdy by sie już nie zobaczyli... Za bardzo sie kochali, żeby tak właśnie było. Rozalia bardzo sie cieszyła na to spotkanie z Władkiem. Miała dla Niego niespodziankę... Chciała Mu powiedziec, że będa mieli dziecko. Niestety gdy nadeszła godzina spotkania Władek się spóźniał. Rozalia była strasznie zaniepokojona... Niestety tego dnia się już nie spotkali. Następnego dnia Rozalia będąc w sklepie dowiedziałą się, że radziecka jednostka wojskowa, która stacjonowała w mieście misiała wyruszyć (w postaci posiłków) na front zachodni. Była strasznie zdołowana. Uświadomiła sobie, że może juz nigdy nie zobaczyć swojego Ukochanego Władzia.  Minęło sporo czasu, wojna się skończyła, Rozalia urodziłą piękną córeczkę... Róża dała Jej na imię Władysława, na pamiątkę ukochanego Władzia. Przeprowadzoła się do sej rodzinnej wsi z córką. Po dwudzietu latach Rozalia wróciła do miasta. Córka była juz dorosła, poszła na studia. Rozalia chciała być bliżej córki. Rozalia nie ułożyła sobie życia... Cały czas miała w sercu swojego Ukochanego Władzia... Władzia widząc jak matka cierpi odszukała ojca... Władysław mieszkał w sąsiednim mieście, jako weteran wojny dostał mieszkanie i emeryturę wojskową. Równiez nadal miał w sercu swoja Rozalkę... Córka umówiła spotkanie swoich rodziców. Po latach sie zobaczyli... Nie wiedzieli od czego zacząć... Oboje nadal dażyli sie miłością. Po latach wzięli ślub i żyli długo i szczęśliwie... Tak jak podczas wojny oboje marzyli....