poniedziałek, 11 marca 2019

Przeczytane: Sarah A. Denzil "Milczące dziecko"

Potworami mogą być ludzie tacy jak my, potrafiący ukryć swoją prawdziwą twarz.
Latem 2006 roku Emma Price bezsilnie patrzyła, jak z rzeki wyłowiono czerwoną kurtkę jej sześcioletniego syna, Aidena. Ciała nie odnaleziono. Dopiero dziesięć lat później Emma odkrywa, że na powrót może się cieszyć życiem. Wychodzi za mąż, oczekuje drugiego dziecka i czuje, że znów ma kontrolę nad swoim życiem.
I wtedy wraca do niej Aiden.
Chłopak nie jest w stanie mówić, ale jego ciało opowiada historię zaginięcia, Liczne blizny rzucają nieco światła na koszmar, przez który przeszedł. Okazuje się również, że Aiden wcale nie wpadł do wody. Aiden został porwany. Emma usiłuje porozumieć się z nastolatkiem i odkryć tożsamość sprawcy bestialskich czynów. Ale kto w ich miasteczku mógł dopuścić się tak straszliwej zbrodni? Wszyscy są podejrzani, ale tylko jej syn zna całą prawdę. Jednak jak opowiedzieć o niewyobrażalnym?
Lektura mnie potwornie wciągnęła. Czytając już tekst z tyłu książki wiedziałam, że będzie mega fajna książka. I taka właśnie się okazała. Wciągająca i trzymająca w napięciu fabuła. Podejrzenia o uprowadzenie Aiddena spada na wszystkich mężczyzn w okolicy, nie pomijając nawet dziadka chłopca. "Wszyscy noszą maski. (...)" To cytat z książki, który utkwił mi w pamięci. Najbliższe osoby okazują się potworami, chociaż obiecali, że będą się opiekować bliskimi do końca... Nie mogłam oderwać wzroku od lektury. Polecam każdemu, co lubi takie mroczne historie. Thiller na miarę dużego ekranu. Takie jest moje skromne zdanie.

Ps. Już kolejną książkę trzymam w ręku... Mam nadzieje, że wciągnie i zaciekawi od pierwszego zdania. Nie będę za dużo zdradzać, bo się domyślicie o kogo chodzi. Wkręcił mi się, żeby mieć na półce większość powieści tego autora. Zaciekawiły mnie opisy, które gdzieś tam udało mi się przeczytać. Podobno świetnie zapowiadający się pisarz młodego pokolenia - przekonam się niebawem sama - cz podzielę tę opinię... Nie ma na co czekać. Zaczynamy!!!

Kolejny wpis już wkrótce,

niedziela, 24 lutego 2019

Przeczytane B.A. Paris "Za zamkniętymi drzwiami"

Światowy bestseller, który wywołał sensację na międzynarodowym rynku wydawniczym. 
Blisko 200 000 egzemplarzy sprzedanych tylko w Polsce. Prawie rok na liście bestselerów Empiku.
Prawa do książki sprzedane do 38 krajów, w planach ekranizacja  powieści!

Doskonałe małżeństwo czy perfekcyjne kłamstwo?
Wszyscy znamy takie pary jak Jack i Grace: on przystojny i bogaty, ona czarująca i elegancka. Chciałoby się poznać Grace nieco lepiej, ale to niełatwe, bo Jack i Grace są nierozłączni. Niektórzy nazwaliby to prawdziwą miłością. Inni spytaliby, dlaczego Grace nigdy nie wychodzi bez męża z domu i dlaczego w oknach sypialni są kraty...
Ta powieść, debiut tej autorki powalił mnie na kolana. Mega lektura. Czytało się ją naprawdę bardzo łatwo i nie dało się oderwać. Przystępnie napisana. Troszkę długo czytała tę książkę, ale w mojej sytuacji to zrozumiała - zajmuje się dzieckiem... Kiedy już siadałam do lektury to nie mogłam się od niej oderwać. Zaciekawiła mnie od pierwszej strony. Z każdą kolejną podsycała jeszcze większą ciekawość... Tematyka lektury również ciekawa. Godna polecenia książka. Ja ją polecam w 100%.
Kolejny wpis już niebawem.
Pozdrawiam. 

piątek, 22 lutego 2019

Tym razem w większym gronie...

I kolejne (już drugie) spotkanie za mną. Tym razem spotkaliśmy się w większym gronie niż w styczni. Tym razem na spotkaniu zjawili się Malwina, Dagmara, Rysiek i Ania z mężem... Co prawda nie spotykamy się z osobami towarzyszącymi, tzn z mężami czy narzeczonymi, ale Ania jest wyjątkiem... Nie miałaby sie jak dostać potem do domu... Jakoś to musimy zaakceptować. 
Tym razem było strasznie śmiesznie... Już dawno się tak nie uśmiałam jak wczoraj hehe. Naprawdę potrzebne są mi te spotkania. Przynajmniej, chociaż raz w miesiącu mogę się porządnie zrelaksować. Oczywiście w domu, przy mężu i dziecku też się relaksuje, ale także wyjść z domu także potrzebne jest. W tak zajebistym gronie wspominaliśmy lata spędzone w szkole. Przypominaliśmy sobie różne sytuacje związane ze wspólnymi imprezami i nie tylko. Dużo rzeczy też dowiedziałam się o pozostałych osobach z naszej byłej klasy. W niektóre informacje nie mogłam uwierzyć. 
Kolejne spotkanie już w marcu. Ciekawe czy uda nam sie powiększyć grono znajomych. Przekonamy się już wkrótce.
Kolejny wpis już niebawem.
Pozdrawiam.

sobota, 16 lutego 2019

Kolacja walentynkowa

Kilka dni temu były Walentynki -święto zakochanych - jak wiecie... Mój mąż wpadł na pomysł, że zrobi mi niespodziankę - o której doskonale wiedziałam hehe Ogólnie oboje nie obchodzimy walentynek bo uważamy, że to bez sensu okazywać sobie miłość raz w roku... Co na pokaz? Niepotrzebnie. Ale, że dawno nigdzie sami nie wychodziliśmy, uczciliśmy okazję i mąż zabrał mnie na kolację do restauracji, kolacje dla zakochanych par... Bardzo smaczne jedzenie i atmosfera. Nawet kilka par oprócz nas było... Spędziliśmy naprawdę fantastyczny czas sami ze sobą. Cieszyliśmy się każdą minutą spędzoną razem. Choć nie obchodzę tego święta, bo nie lubię mężowska "niespodzianka" się udała. Cudownie się bawiłam. Polecam podobne wyjścia innym parom przed i po ślubie,
Kolejny wpis już wkrótce, 
Pozdrawiam.

piątek, 25 stycznia 2019

Przeczytane Souad "Spalona żywcem"

Pierwsze na świecie świadectwo ofiary zbrodni honorowej...
Pokochała go pierwszą miłością. Myślała, że się z nią ożeni. Ale ukochany zniknął, a ona odkryła, że spodziewa się dziecka. A w jej świecie to najcięższa zbrodnia...
W zapomnianej przez Boga wiosce w Cisjordanii kobiety są warte mniej niż zwierzęta domowe. Tu mężczyzna jest panem życia i śmierci żony, córki, siostry. Brat może bezkarnie zabić siostrę, matka - córkę, kolejną bezużyteczną dziewczynkę, jaka się urodzi. Tu kobiecie odbiera się godność, a nawet życie zgodnie z odwiecznym obyczajem i uświęconą tradycją. A śmierć jest karą dla dziewczyny, która zhańbi rodzinę. Tak jak Souad.
Wyrok wydaje jej ojciec. Szwagier dokonuje egzekucji. Oblewa dziewczynę benzyną i podpala. 
Souad przeżyła - cudem, choć rodzina usiłowała zabić ją nawet w szpitalu. Na zawsze jednak pozostanie straszliwie okaleczona - na ciele i duszy. I wciąż musi się ukrywać; dopóki żyje, jej rodzinę okrywa hańba.
"Spalona żywcem", opublikowana pod pseudonimem szokująca opowieść o piekle, jakim było jej dzieciństwo i młodość, stała sie międzynarodowym bestsellerem. Wydana w 37 krajach książka przerywa tabu milczenia wobec istniejącej nadal w krajach muzułmańskich barbarzyńskiej tradycji. Nieludzkiego obyczaju, prawa mężczyzn, na mocy którego co najmniej pięć tysięcy kobiet pada co roku ofiarą zbrodni honorowej... 
Z każdą przeczytaną stroną jednocześnie historia Souad mnie przerażała i fascynowała... Przed wzięciem w rękę tej lektury nie wiele wiedziałam o zbrodni honorowej. Teraz moja wiedza na ten temat troszeczkę wzrosła. Nie spodziewałam się, że nadal się wykonuje takie wyroki w świecie... jak dobrze, że się urodziłam w Europie... W krajach takich jak Cisjordanii (nawet prawdę mówiąc nie wiem dokładnie gdzie leży) wykonuje się zbrodnie honorową... Wyrok wydają mężczyźni i czyn popełniają mężczyźni. To nie jest przestępstwo - zabicie kobiety, okaleczenie jej itp. Dla nich to normalna sprawa. Uważają, jak kobieta nie jest posłuszna mężczyźnie, zasłużyła na karę. Podobnie jak główna bohaterka tej książki. Jestem przerażona, że coś podobnego się dzieje, jak by się wydawać mogło cywilizowanym świecie. 
Lekturę polecam każdemu. Zafascynowała mnie od pierwszych zdań, a z kolejnymi zdaniami tylko ciekawiła i fascynowała cały czas. NIe mogłam oderwać się od tej książki. Chciałam czytać i czytać... 
Kolejna książka już w moim ręku. Mam nadzieje, że podobnie "wciągnie" mnie do swojego świata. 
Przekonamy się już niebawem. 
Kolejny wpis już wkrótce.
Pozdrawiam. 

wtorek, 22 stycznia 2019

Chrzest Naszego Wiktorka !

Witajcie ponownie Kochani! W minioną niedzielę mięliśmy bardzo ważne święto w rodzinie. Jak już sam tytuł wpisu wskazuje - chrzest Wiktorka. Wszystko mieliśmy dopięte na ostatni guzik ale i tak strasznie się denerwowałam całą sytuacją. Bałam się, że coś jednak nie zagra i będzie wielka klapa. Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Byłam bardzo przejęta... Na szczęście Mały był bardzo spokojny w kościele, jedynie w restauracji był niespokojny. Nie mógł Biedaczek zasnąć... Na chrzcie i chrzcinach była tylko najbliższa nasza rodzina... Bardzo się ciesze, że wszystko się udało i jesteśmy już po tej uroczystości. Po powrocie do domu byłam zmęczona, ale i zarazem szczęśliwa. Maluszek odpoczywał sobie w swoim łóżeczku. Zasnął jak zabity po tych wszystkich wrażeniach. Razem z mężem poszliśmy w ślady naszego synka i też zasnęliśmy jak zabici...
Kolejny wpis już wkrótce,
Pozdrawiam.

Wieśniaki przyszły do restauracji...

Cześć Kochani! W miniony piątek "wyrwałam się" wreszcie z domu... Okazja? Spotkanie z koleżanką w fajnym lokalu. Mieliśmy się spotkać w większym gronie, ale okazało się, że koledze nie udało się do Nas dołączyć, a jedna koleżanka po prostu Nas olała i nie przyszła. Nawet znać nie dała, że jej jednak nie będzie. Dopiero na drugi dzień napisała do Nas z przeprosinami, że jej nie było. Obie z koleżanką doszłyśmy do wniosku, że nie ładnie postąpiła... No ale cóż zrobić. Nie było jej, niech żałuje. Razem z Malwiną, z którą się spotkałam nagadałyśmy się od niepamiętnych czasów... Strasznie dawno się nie widziałyśmy i było Nam potrzebne takie spotkanie. Odstresowanie się od rzeczywistości. Wypiłyśmy świetną kawę, zjadłyśmy po smacznym burgerze i wypiłyśmy wymyślne drinki (bezalkoholowe) zaproponowane przez miłego kelnera... Do domu wróciłam przed 22. Moje Chłopaki czekali na Mnie, tzn mąż bo synek spał sobie smacznie hehe.
Po spotkaniu byłam naprawdę zrelaksowana :)
Kolejne spotkaniu już w przyszłym miesiącu... A o może w większym gronie... Nic nie wiadomo. 
Następny wpis już wkrótce.