niedziela, 29 października 2017

Ciągle pada...

Witajcie Kochani w te parszywą pogodę... Jestem strasznie zła na nią... Popsuła się w najmniej oczekiwanym momencie. Nie lubię jak pada. Na szczęście znalazłam sobie ciekawe zajęcie w domu. Hehe... Kto z Was wie, jakie? Tak, Kochani, czytałam. W mojej lekturze jestem już w połowie. Nie zniechęcam się. W kolejnym tygodniu przyjdzie do mnie długo wyczekiwana saga (aż osiem tomów). Fantastyczna lektura się zapowiada na jesienno - zimowe wieczory. Jak się domyślacie, mój mąż nie ma nic przeciwko temu, że w wolnym czasie oddaje się czytaniu. Myślę, że nawet to lubi we mnie, ponieważ kiedy czytam, nie przeszkadzam Mu nadmiernie w Jego pracy. Ale wróćmy do tematu wpisu - deszcz - nie znam osoby, która by uwielbiała jak pada... Troszkę za długo pada... Prawdę mówiąc powinna jeszcze trwać piękna polska złota jesień, a tu co rusz słychać w TV ciągle pogarszające się prognozy pogody. Zapowiadają nawet opady śniegu... Na szczęście My z mężem mamy już najważniejsze rzeczy za sobą, więc jak dla nas może być już zimno... Ale nie aż znów za bardzo... Oboje nie lubimy zimna... Ale się dobrali, dwa zmarzluchy hehe... Tak naprawdę nic nie poradzimy na to jaka jest pogoda za oknem. Musimy się do niej jak najszybciej przyzwyczaić bo niestety ale nic się nie zapowiada na lepszą pogodę... Jestem niezadowolona z aury za oknem, ale cóż. Życie toczy się dalej. Za kilka miesięcy znów zawita do nas wiosna...
Kolejny wpis już wkrótce.
Pozdrawiam. 

czwartek, 26 października 2017

"Za długie czekanie, dobre śniadanie..."

Witajcie Kochani!!! Od mojego ślubu minęło już prawie dwa miesiące, a mnie się wydaje jakby to było wczoraj. Pamiętam ten stres związany z przygotowaniami... ale na szczęście to już za nami... Prawdę mówiąc cały czas jeszcze żyje tym dniem... A co najlepsze jestem z każdym dniem szczęśliwsza u boku Mojego Męża... Układa Nam się cudownie. Mam nadzieje, że nigdy się to nie zmieni. Kocham Go całym sercem i oddałabym życie za Niego, a On za mnie... On jest moją życiową miłością. Bóg wiedział od samego początku jak moje życie się potoczy. Musiałam przejść to wszytko, aby być teraz tak bardzo szczęśliwa. W tym momencie przypominają mi się słowa pewnego duszpasterza, kiedy przyszedł na tzw. "kolędę", po kilkuminutowej rozmowie ze mną, powiedział mi słowa które nigdy nie zapomną, a mianowicie - "Za długie czekanie, dobre śniadanie..." - Nie zapomnę tych słów do końca życia. Wiem, że ów Duszpasterz modli się za moją osobę i osobę mojego męża. Jestem strasznie wdzięczna za to... I co najważniejsze czuje, że uda mi się wszystko o czym marzę... 
Chciałabym, żeby wszyscy byli tacy szczęśliwi jak ja i mój mąż. Życzę wszystkim właśnie takiego szczęścia. Choć też wiem, że nie wszyscy skorzystają z życiowych okazji, które życie podkłada Nam pod nogi. Ale to ich wybór. Wiem, że ja dobrze wybrałam... A co będzie dalej czas pokaże, ja wiem że będzie dobrze :)
No dobrze, już kończę już te moje wywody... czas na coś co aprobuje mój czas dogłębnie... czyli czytanie. Jak wiecie kolejna lektura w moich rękach... więc zmykam.
Kolejny wpis już wkrótce.
Pozdrawiam.

czwartek, 19 października 2017

Po zdjęciach plenerowych...

Witajcie Kochani!!! Wreszcie zrobiliśmy z moim mężem tzw. plener ślubny. Czekaliśmy na pogodę... I się doczekaliśmy. Kilka dni temu z naszym fotografem wreszcie wybraliśmy się na zdjęcia. Mój mąż nie mógł przeżyć, że ciągle przekładamy termin zdjęć... Niestety pogoda nam nie dopisywała, ponieważ a to zimno było a to deszcz padał i tak przeczekaliśmy półtora miesiąca... Jak już nadszedł dzień zdjęć to wcale mi się jakoś nie chciało tych zdjęć robić... no ale kiedy już włożyła sukienkę i byliśmy na miejscu, porwał mnie wicher spontaniczności... Troszkę wiało ale pogoda była wyśmienita. Po dwóch godzinach pozowania, zdjęcia wyszły przepięknie. Już się nie mogę doczekać efektów... A jeszcze trochę musimy niestety poczekać...
Na pewno będą piękne...

środa, 4 października 2017

Przeczytane: Philippa Gregory "Czerwona Królowa"

"Czerwona królowa" przybliża niemal zapomnianą historię matki pierwszego władcy z rodu Tudorów, Małgorzaty Beaufort. Poślubiona mężczyźnie dwukrotnie od niej starszemu, urodziła dziecko, w wieku lat niespełna czternastu i rychło owdowiała. Zepchnięta na margines postanawia odwrócić kartę losu. Na tronie Anglii chce zobaczyć swego jedynego syna bez względu na to, ile to będzie kosztowało ją, kraj i nieszczęsnego chłopca. Ignorując pozostałych pretendentów do tronu i rosnących w siłę rywali - Yorków - nadaje synowi imię Henryk, po królu. Wysyła go zagranicę na dobrowolne wygnanie i wreszcie zmusza do małżeństwa z najstarszą córką znienawidzonej Elżbiety Woodville. Na tle rozdzierających kraj konfliktów Małgorzata zawiera kolejne dwa małżeństwa z rozsądku i nie przestaje spiskować. 
Jestem bardzo zadowolona, że przeczytam tę książkę. Jak wiecie bardzo mnie interesują właśnie owe czasy i angielska Wojna Dwu Róż... Koleje losów angielskich rodzin królewskich. To jest bardzo ciekawe. Przynajmniej dla mnie. Dzięki tej książce, przeniosłam się w owe czasy (jak z resztą z innymi pozostałymi książkami tej autorki) w mega ciekawe czasy księżniczek, książąt i wielmożów pałających chęcią zdobycia władzy w całym królestwie. Bardzo polecam tę książkę , tym którzy lubią podobna tematykę.
Kolejna książka niebawem również będzie "połknięta" przeze mnie, Już czeka i się uśmiecha do mnie i cierpliwie czeka kiedy zacznę ją czytać.
Biegnę do lektury.
Pozdrawiam.

sobota, 23 września 2017

Przeczytane: Philippa Gregory "Władczyni rzek"

XV - wieczna Anglia, u progu Wojny Dwu Róż. Barwna opowieść o niezwykłęj kobiecie, Jakobinie Luksemburskiej,
Jakobina - wywodząca się według rodzinnej legendy od Meluzyny, wodnej boginki - już w dzieciństwie odkrywa swój dar jasnowidzenia. Gdy we wczesnej młodości spotyka Joanne d'Arc oskarżoną o uprawianie czarów, dostrzega w niej odbicie własnej mocy. Wtedy pojmuje , że kobieta może decydować o swoim losie, ale przeczuwa także, jak niebezpieczne mogą być marzenia.
Po śmierci męża, księcia Bedfordu, który zapoznał ją z tajnikami nauki i alchemii, Jakobina ponownie wychodzi za mążm, nie czekając na królewską zgodę. Małżonkowie udają się do Anglii, by służyć na dworze królowej Małgorzaty Andegaweńskiej, Jakobina szybko zyskuje zaufanie i przyjaźń młodej monarchini. Jednak rozpoczynająca się rywalizacja Lancasterów i Yorków zagraża najbliższej rodzinie Jakobiny. Niepokojona proroczymi wizjami, nie cofnie się przed niczym, by zapewnić przyszłość swojej córce Elżbiecie.
Moja ulubiona autorka i ulubione tematy do czytania. Jestem po raz kolejny zachwycona i głodna kolejnych powieści... Uwielbiam czytać o tamtych czasach. Lektura tych powieści to dla mnie mega relaks. Za każdym przeczytanym rozdziałem przenoszę się w ówczesne czasy i zastanawiam się jakbym wyglądała żyjąc właśnie wtedy... Kim mogłabym być, jakie "stanowisko" zajmowałaby moja rodzina i czy byśmy byli w łasce czy niełasce władcy. Mega ciekawe i działające na wyobraźnie.
Kolejna lektura już w czytaniu... :) 

sobota, 16 września 2017

Już dwa tygodnie

Witajcie Kochani!!! Strasznie dawno mnie tutaj nie było. Jak się domyślacie w moim życiu bardzo dużo się zmieniło i mam nadzieje w najbliższym czasie się zmieni... Równe dwa tygodnie temu wyszłam za mąż za cudownego i najlepszego człowieka pod słońcem, w całej galaktyce. Jesteśmy mega szczęśliwi ze sobą.Nie umiem sobie wyobrazić dalszego życia bez Niego, a On beze mnie. O to właśnie chodziło. 
Jak już napisałam, dzisiejszego dnia mija równe dwa tygodnie od pierwszego najcudowniejszego dnia w Naszym życiu (wiem, że będzie ich więcej). Pamiętam ten dzień jakby był on wczoraj. Za bardzo się nie stresowałam, może troszkę. Ale wiem, że wszystko odbyło się tak jak sobie to zaplanowałam i wymarzyłam. Z perspektywy czasu, największy stres miałam, kiedy czekałam na kamerzystę i fotografa przed sesją przedślubną... A potem jakoś poleciało. A no i może przed momentem kiedy musiałam wyjść i powitać rodzinę, rodziców i samego Pana Młodego we własnej osobie... Cudowne momenty :)
Jeśli chodzi o dalszy ciąg Naszego cudownego dnia było tak jak miało być Kochani. Samochód, kierowca, zastawy... Przede wszystkim najlepszy w tym wszystkim był Ksiądz, który był naszym świadkiem udzielania przez Nas nawzajem ślubu... Każdy z Naszych gości chwalił Księdza. Jak dla mnie jest najlepszy!!!
Wesele i impreza była cudowna. Goście bawili się z Nami do 5 rano... Sama byłam w szoku. W butach ślubnych wytrzymałam  prawie całą imprezę. Wszyscy byli mega zadowoleni, kiedy już wychodzili z imprezy.
My jako młode małżeństwo jesteśmy straszliwie szczęśliwi, że wszystko tak szyło jak sobie wymarzyliśmy. Impreza była mega udana. Chcemy i będziemy dążyć do tego, aby nasze życie było tak udane jak cała weselna impreza.
Pozdrawiam i czekajcie na kolejny wpis. Będzie niebawem. 

wtorek, 8 sierpnia 2017

Droga życia

Dzień dobry Kochani!!! Przepraszam, że nie pisałam tak długo ale jak wiecie przygotowujemy się do ślubu i wesela... Musicie mnie zrozumieć. Zapraszanie gości, zamawianie próbnych fryzur itp... 
Mam nadzieje, że niebawem to wszystko się skończy i wrócimy do rzeczywistości... Wiecie jak to jest. Przed ślubem jesteśmy w innym świecie. 
Kochani ale o czymś innym chciałam napisać - podczas tego okresu przygotowań do ślubu zrozumiałam, że wreszcie znalazłam ścieżkę swojego życia i osobą, z którą chce ją dzielić i nią kroczyć... Mój Narzeczony ma tak samo - czuje to... Wiem, że Nasze życie będzie udane...