poniedziałek, 19 listopada 2018

Ciekawie pracowity weekend

Witajcie :) obiecałam, że będę częściej pisać, więc jestem :) Miniony weekend mieliśmy bardzo pracowity. W sobotę mieliśmy mnóstwo gości a w niedzielę to My byliśmy w gościach - jak można tak nazwać wizytę u dziadków (moich rodziców) hehe. W sobotnie popołudnie gościliśmy Babcie Małgosie, Babcie Jasie i wujka Adriana :) Było bardzo wesoło. Mały Wiktorek był w siódmym niebie bo babcie wymieniały się tylko, nosząc Go na rękach... Cóż zrobić taka kolej rzeczy... W końcu babcie są od rozpieszczania :) Dość długo posiedzieli u Nas. Bardzo byliśmy zadowoleni z Ich wizyty. Bardzo lubię jak do Nas przyjeżdżają. Mam przynajmniej namiastkę swojego rodzinnego domu jak mam ich obok siebie.
Natomiast w niedzielę spędziliśmy u moich rodziców. Pojechaliśmy na obiadek:) bardzo pyszny z resztą. Kolejny dzień Wiktorek miał niebo na ziemi, bo znów Go nosili. Tym razem prym w noszeniu wiódł dziadek Krzysiek. Dziadkowie poszli z Małym na spacer, a ja miałam czas pomóc mojej babci w robieniu klusek na obiad. Oj już nie pamiętam kiedy razem stałyśmy przy stolnicy:) Było cudownie znów spędzić trochę czasu z babcią w kuchni. Dużo mogę się od Niej uczyć. Wróciliśmy wieczorem do domu troszkę zmęczeni ale szczęśliwi. Wiktorek spał jak mały suseł w nocy. Super spędzony weekend - rodzinnie. Mam nadzieje, że to nie pierwszy a i tym bardziej nie ostatni taki weekend przed Nami.
Kolejny wpis już wkrótce.
Pozdrawiam. 

sobota, 17 listopada 2018

Listopadowa zimowa aura

Witajcie Kochani!!! Troszkę zaniedbałam ostatnio wpisy tutaj. Miałam dużo zajęcia z Małym Wiktorkiem. Wiecie jak to jest z małym dzieckiem.  Bardzo przepraszam. Musze się zebrać w sobie i zarządzić "chwilę dla siebie". Ale do rzeczy, tematu dzisiejszego wpisu. Jak już zauważyliście pogoda na dworze  płata nam figle. Do tej pory mieliśmy strasznie ciepły (jak na ten okres w roku) listopad. Teraz przyszła (jak dla mnie) ogromna zmiana.Prawdę powiedziawszy mogliśmy się tego spodziewać. Z dnia na dzień pogoda nam się zmieniła diametralnie. Z ciepłych dni. temperatura spadła do poziomu poniżej zera w nocy. Zmiana okropna, ale w końcu w tym okresie roku takie temperatury "kiedyś" to normalka. Ostatnimi czasy się coś popieprzyło i mamy za oknem to co mamy. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego... Choć naukowcy alarmują, że powinniśmy się zacząć do takiego stanu rzeczy przyzwyczajać :) choć to, jak dla mnie strasznie trudne heh. Ale cóż będziemy musieli zrobić - tylko przywyknąć... Dobrze, że sobie kupiłam płaszcz zimowy, bo już się bałam, że go w tym roku nie wykorzystam. Jeszcze raz przywołam ów naukowców, którzy opowiadają się, że w tym roku ma nadejść zima stulecia... Pożyjemy, zobaczymy. Jak to się ładnie mówi... Już się boję :) Przekonamy się. 
Z całą pewnością to nie jest mój ostatni wpis w tym miesiącu (chociaż dopiero pierwszy). Z pewnością znajdę jeszcze nie raz czas, aby tutaj zajrzeć. A tymczasem trzymajcie się zdrowo i ciepło. Nie zapomnijcie ubrać czapki dzisiaj heh :) 
Kolejny wpis już wkrótce.